Jeśli chodzi o thinspirations, to znalazłam dwie. Obie tak samo motywujące :)
Powoli brakuje mi siły. Tylko jak odejdę od komputera, to już mam jakiś chory napad. Muszę z tym skończyć. Nie potrafię jeść w małych ilościach.. albo dużo- albo nic. Nie wiem, co mam robić, ale do wieczora chyba nic w siebie nie włożę. Mam tylko nadzieję, że rodzice nic nie wyczują.. do jutra, motylki :*
A, i jeszcze korzystając z okazji, chciałabym podziękować wszystkim osobom, które dodały się do obserwowanych :) Może to tak mała rzecz, ale jednak mnie bardzo cieszy. Dziękuję.
Jutro dzień wagarowicza. Ucieka ktoś? Ja osobiście chciałam, ale w szkole mamy normalnie lekcje, do tego sprawdzian z całego semestru z polskiego i kartkówka z biologii, a w czwartek wywiadówka, więc nie ma jak.. no trudno, może innym razem.


Jesteś silną dziewczyną i na bank sobie dasz radę i przezwyciężysz napady. Jestem z Tobą! Pamiętaj możesz pisać zawsze!
OdpowiedzUsuńA w chwilach bez kompa motywuj się myślami o chudym i szczęśliwym jutrze :) noś przy sobie coś thinspirującego..
Ja jak zaczęłam się odchudzać kupiłam bransoletkę i noszę ją cały czas. jak chce zjeść to patrze na nią i wiem, że ta bransoletka to symbol mojej walki i przysięgi, którą złożyłam samej sobie, że wreszcie wygram z żarciem. Spróbuj może Tobie też pomoże :)
Trzymam kciuki tez za sprawy w szkole, na pewno wszystko poprawisz wierzę w Ciebie :)
Trzymaj się ciepło i stay strong!!
xoxo
Nawet jak przez szlaban będziesz wpadać rzadziej to trudno, ale nie wybaczę jeśli będziesz miała na to czas a będziesz "zapuszczać" bloga. Mi bardzo pomogło prowadzenie bloga i wsparcie innych. Obecnie jak na razie nie mam problemu z napadami ale przechodziłam przez to przez wiele miesięcy. Myśl o tym czy chcesz już dziś czuć się lekko i cudownie czy ciężko i beznadziejnie. Jedzenie nic nie daje. Powodzenia
OdpowiedzUsuńSuper thinspo :)
OdpowiedzUsuńWiesz, najważniejsze jest to żebyś się trzymała, nawet jeśli szlaban uniemożliwi Ci blogowanie.
Moje napady też mnie ostatnio przytłaczają, jem tak dużo jak nigdy, ale wierzę, że można sobie z tym poradzić, tylko potrzeba dużooo motywacji.
Trzymam kciuki!